CRH kontra Maglev, czyli dlaczego Pendolino już mnie nie kręci ;)

Kiedy rok temu na polskich torach zadebiutowało Pendolino, nie mogłam się doczekać, by wsiąść do najnowocześniejszego pociągu PKP Intercity. Okazja miała nadarzyć się po przylocie z Chin i powrocie z Warszawy do domu. I chociaż miałam już możliwość pędzić 160 km/h czeskim Leo Expressem, to wizja podróży osławionym Pendolino bardzo mnie ekscytowała… Do czasu. 

A konkretnie – do momentu przejażdżki super-szybkim chińskim pociągiem. Potem nic nie było już takie jak kiedyś :)

IMG_0643

Jeszcze w połowie lat 90-tych XX w. chińskie pociągi poruszały się tak jak PKP, czyli ze średnią prędkością 60 km/h. Przełomowym dniem w historii chińskiej kolei stał się 18 kwietnia 2007 r., kiedy to pierwszy szybki pociąg wyruszył na trasę łączącą Hangzhou i Jiaxing.

Przyspieszenie podróży koleją zajęło Chińczykom zaledwie trzy lata!  Zastosowano przy tym najnowsze technologie i sprowadzono najnowocześniejszy tabor od Siemensa, Bombardiera i Kawasaki.

111www. Wikimedia Commons – 颐园新居/ CC

Dziś Chiny szczycą się najdłuższą na świecie siecią kolei szybkich prędkości, która rozciąga się na długości 19 tys. km i rośnie praktycznie z dnia na dzień! Tylko w pierwszej połowie 2015 r. położono tysiąc km nowych trakcji pod szybkie składy, a do 2020 r. siatka połączeń szybkiej kolei ma osiągnąć 30 tys. km! Poniżej aktualna sieć połączeń:

crh

Pociągi CRH (China Railway High-speed) mkną z prędkościami od 200 km/h do 350 km/h, a rekord osiągnięty w 2009 r. wynosi 394,2 km/h!

222www. Wikimedia Commons – KimonBerlin/ CC

W 2010 r. powstała pierwsza szybka kolej pomiędzy Pekinem a Szanghajem, która połączyła dwie główne strefy ekonomiczne Chin: Zatokę Pohaj i deltę Jangcy. Dziś podróż między metropoliami, odległymi o 1318 km (czyli mniej więcej z Zakopanego do Gdańska i z powrotem), trwa zaledwie 4 godziny i 48 minut! Początkowo prędkość maksymalna została zaplanowana na 380 km/h, jednak w celu obniżenia kosztów eksploatacji pociąg mknie średnio 300 km/h.

Projekt linii, z której każdego dnia korzysta ok. 200 tys. pasażerów, kosztował 32 mld dolarów. 80% długości tej linii, czyli 1060 km, stanowią 244 wiadukty. Wiadukt pomiędzy Danyang i Kunshan liczy sobie 164 km i jest najdłuższą budowlą tego typu na świecie. Linia przebiega również przez 22 tunele o łącznej długości 16,1 km.

jinghu-high-speed-rail-way-mapwww.chinahighlights.com

Robi wrażenie? No to pójdźmy dalej – 26 grudnia 2012 r., w rocznicę urodzin Mao, otwarto najdłuższą na świecie linię superszybkiej kolei, która połączyła Pekin z leżącym na południu Kantonem. Pociąg pędzi 300 km/h i pokonuje trasę o długości 2298 km w czasie poniżej 10 godzin! (zwykły pociąg przemierzał tę trasę w 22 godziny…) Chińczycy chwalą się, że to jedna z najbardziej zaawansowanych technicznie konstrukcji tego typu na świecie.

Śmiały projekt? To teraz wybiegnijmy w przyszłość – Chiny rozważają budowę szybkiego połączenia kolejowego do… USA! Jeśli projekt zostanie zrealizowany – będzie to najdłuższa kolej świata o długości 13 tys. km (!) i pobije rekord kolei transsyberyjskiej o 3 tys. km! Pociąg wyruszałby z północno-wschodnich Chin, by przez Syberię dotrzeć do Cieśniny Beringa i pokonać ją podmorskim tunelem o długości 200 km, a potem przez Alaskę i Kanadę dojechać do USA. Podróż pociągiem pędzącym z prędkością 350 km na godzinę potrwałaby dwa dni… Dziś brzmi to jeszcze jak science-fiction, ale patrząc na imponujący rozwój chińskich kolei jestem w stanie to sobie wyobrazić.

Tymczasem ja miałam okazję przejechać się CRH2C – zmodyfikowaną wersją japońskiego Shinkansen, rozwijającego maksymalną prędkość 350 km/h! Moim celem był Luoyang, oddalony od Xi’an o 370 km. Podróż, która zwykłym składem trwa od 4 do 6 godzin, pociąg CRH pokonał w 1 godzinę i 40 minut!

IMG_8780

Podróż rozpoczęłam na dworcu Xi’an North Railway Station (Xi’an Bei) – największej stacji kolejowej w północnozachodnich Chinach, wybudowanej w 2011 r. na potrzeby szybkiej kolei CRH.

333www. Wikimedia Commons – Jucumber/ CC

Moje wrażenia z podróży? Jest wygodnie, cicho i przede wszystkim bardzo szybko, choć tej prędkości w ogóle się nie czuje. Gdyby nie migające za oknem krajobrazy, można byłoby odnieść wrażenie, że stoimy w miejscu. W pociągu – co bardzo ważne! – dostępny jest darmowy wrzątek, który Chińczycy wykorzystują do zalewania herbaty w termosach oraz (jakżeby inaczej?) chińskich zupek :) A tak wygląda wagon drugiej klasy:

IMG_8754

Jednak szybka kolej nie robi już na Chińczykach żadnego wrażenia. Co innego my, przybysze z Europy, którzy podekscytowani przyspieszeniem wpatrywaliśmy się – niczym zahipnotyzowani – w monitory wyświetlające informację o prędkości :) Mieliśmy ogromną frajdę z tej podróży i mocno zaciskaliśmy kciuki, żeby pociąg przekroczył magiczną granicę 300 km/h… I wreszcie yeeeeeeeh! Udało się! 307 km/h! Aplauz, ogólny wybuch radości i błyskające flesze, żeby uwiecznić historyczny moment :) Nie muszę chyba dodawać, że Chińczycy patrzyli na nas jak na wariatów :)

IMG_8776

Zanim jednak wsiądziemy do chińskiego pociągu, warto przyswoić sobie obowiązujące zasady.

Oto krótka instrukcja obsługi chińskich kolei :)

Żeby kupić bilet trzeba wiedzieć, że kasy biletowe są oddzielone od głównego holu dworca. A bez biletu w ogóle nie wejdziemy na teren dworcowej poczekalni. Ciekawostką jest, że przy kasach często umieszczone są tablice informujące o aktualnej sytuacji biletowej na najbliższe dni, więc jeszcze przed ustawieniem się w kolejce (bo kolejki są zawsze!) możemy sprawdzić dostępność biletów. Zła wiadomość jest taka, że informacja ta jest najczęściej tylko po chińsku. Oczywiście zdarzają się okienka z anglojęzyczną obsługą (raczej „chinglish” niż „english”), ale trzeba się nastawić, że łatwo nie będzie :)

888www.chinahighlights.com

999www.chinahighlights.com

Jeśli już udało nam się kupić bilet, udajemy się do hali głównej dworca. I tu niespodzianka – odprawa przed podróżą chińską koleją przypomina odprawę lotniskową. Przed wejściem należy okazać ważny bilet oraz dokument tożsamości (w naszym przypadku – paszport). Warto też pamiętać, że w weekendy, czy święta, przed dworcem kłębią się tłumy pasażerów i cała procedura może potrwać dłuższą chwilę. Sami popatrzcie:

99999www.france24.com

Bilet jest imienny i zawiera nasze dane osobowe oraz numer dokumentu tożsamości. Chińczycy zapewne będą mieli kłopot, które słowo jest naszym imieniem, a które nazwiskiem (to działa w obie strony – ja do dziś nie wiem, czy słynna chińska tenisistka Li Na ma na imię „Li” czy „Na” :)  Z tego zapewne powodu na moim bilecie zamiast nazwiska znalazło się jedynie imię – na szczęście zgodne z imieniem w paszporcie, uffff! Uwaga – jeśli przybędziemy na dworzec dużo wcześniej, np. kilka godzin przed odjazdem pociągu – możemy nie zostać wpuszczeni na teren dworca. Najlepiej udawać, że się niczego nie rozumie (zresztą zgodnie z prawdą :) i próbować mimo wszystko wepchnąć się do środka :)

A tak wygląda bilet na CRH (próba rozszyfrowania poniżej)

555

Na górze, po lewej stronie, widzimy stację początkową (Xi’an Bei) oraz datę i godzinę odjazdu. Poniżej widnieje cena biletu (174,5 ¥, czyli ok. 105 zł), dane pasażera (w moim przypadku – imię) oraz numer paszportu i numer seryjny biletu. U góry pośrodku znajduje się numer pociągu (G2012). Litera przed numerem składu oznacza komfort podróży – w tym przypadku litera G (Gaosu) oznacza najszybsze i najwygodniejsze pociągi. Z prawej strony widnieje stacja docelowa (Luoyang) oraz numer wagonu i miejsca.

Po sprawdzeniu ważności biletu, i jego weryfikacji z dowodem tożsamośc, następuje kontrola bagażowa, która wygląda dokładnie tak, jak na lotnisku (skanowanie bagażu i przejście przez bramkę do wykrywania metalu), choć jest może nieco mniej rygorystyczna.

9999www.stock-clip.com

Dopiero po kontroli możemy wreszcie wejść na główną halę dworca, który bardziej przypomina nowoczesny terminal lotniczy połączony z galerią handlową.

20150708_154258

20150708_155635

Szukamy tablicy odjazdów, która wskaże nam numer poczekalni dla naszego pociągu. I najlepiej w ogóle nie zrażamy się tym, że informacje na tablicy są po chińsku :) Na szczęście łatwo je rozszyfrować, potrzebny jest tylko numer pociągu i godzina odjazdu (te dane mamy na bilecie).

20150708_154715

Następnie udajemy się do właściwej poczekalni, w której zwykle oczekują pasażerowie kilku pociągów. Oczywiście by wejść do poczekalni należy okazać bilet :)

20150708_154304

IMG_8404

Na perony prowadzą zamykane bramki przypominające lotniskowy gate.

777www. chinadiscovery.com

Na właściwy peron wolno zejść 10-15 minut przed przyjazdem pociągu, a ruchem pasażerów kierują stosowne służby. Przed otwarciem bramki na peron należy ustawić się karnie w kolejce i oczywiście… okazać bilet :) Warto w tym momencie uodpornić się na zmasowany atak Chińczyków, którzy wpychanie się w kolejkę mają chyba zapisane w genach, a po otwarciu bramki pędzą na wyścigi do pociągu, niczym w gonitwie na Wielkiej Pardubickiej ;) To, że wszystkie miejsca w CRH są numerowane nie ma dla Chińczyków absolutnie żadnego znaczenia :)

666www. english.sina.com

Pociągi CRH są bardzo punktualnie, a skład zatrzymuje się na peronie zaledwie… na 2 minuty :) Zanim nasza liczna grupa zaczęła wysiadać z całym swoim dobytkiem, robiliśmy zakłady, czy to będzie pierwszy przypadek opóźnienia szybkiego pociągu w historii chińskiej kolei :)

Ale prędkość CRH blednie przy szybkiej kolei Maglev (wspominałam o niej przy wpisie o Szanghaju)

Przypomnę, że Chińczycy mają także pierwszą na świecie komercyjną linię kolei magnetycznej Maglev, która dzięki układowi elektromagnesów nie ma kontaktu z powierzchnią torów (unosi się nad nim). Brak tarcia kół sprawia, że kolej może pobijać kolejne rekordy prędkości.

Picture-4fot. wikipedia.org

Linia łączy dzielnicę Pudong z portem lotniczym Szanghaj – Pudong. Pociąg rozwija maksymalną prędkość 431 km/h (sic!), a trasę o długości 30 km pokonuje w… 7 minut i 21 sekund!

4159711895_d9053d169e_bfot. Harry Chen – flickr.com/ CC

Niestety atrakcja ta jest ograniczona do zaledwie dwóch przejazdów dziennie, ze względu na wysokie koszty eksploatacji. Podczas pozostałych kursów Maglev mknie „zaledwie” 300 km/h :)

A gdzie w tym wyścigu prędkości znajduje się Pendolino?

Po latach marazmu i kolejowej zapaści Pendolino stało się synonimem technologicznego przełomu dla PKP. Gdy w grudniu 2014 r. pierwszy skład wyruszył w trasę z Krakowa do Warszawy, zapanowało ogólnonarodowe poruszenie, a ludzie tłoczyli się wiwatując na peronach. Pendolino wprowadziło PKP w XXI wiek! Nareszcie!

IMG_0645

Dzięki Pendolino moja podróż z Warszawy do rodzinnej Częstochowy skróciła się do zaledwie dwóch godzin, o czym kiedyś mogłam tylko pomarzyć. Pociąg skutecznie konkuruje w Polskim Busem, czy prywatnym samochodem, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę odwieczny korek przy wjeździe do stolicy. Brawo PKP, tak trzymać!

Minusy? Po pierwsze mało miejsca na bagaże. Na półkach nad siedzeniami z pewnością nie zmieści się duża walizka lotnicza, którą trzeba zostawić w specjalnych lukach na końcach wagonu. Pomijając fakt, że nie mając na oku swojego bagażu można się czuć trochę niekomfortowo, to w dodatku tego miejsca na bagaże jest moim zdaniem o wiele za mało.

Wielkim rozczarowaniem był także brak informacji na temat aktualnej prędkości, co w pociągu tej klasy jest przecież dodatkową atrakcją. Przydałaby się także (wzorem linii lotniczych) informacja o długości trasy, aktualnym położeniu, wizualizacja na mapie… Niestety w Pendolino na monitorach wyświetlano tylko w kółko te same reklamy… (Ale być może od ubiegłego roku coś się zmieniło)

Niemniej jednak, podróż najnowocześniejszym pociągiem PKP Intercity minęła mi szybko, sprawnie i komfortowo, chociaż… już bez tego dreszczyku emocji, który towarzyszył mi, kiedy kupowałam bilet. A gdy widzę reklamę Pendolino, jako super-szybkiego pociągu, uśmiecham się tylko pobłażliwie, przywołując w pamięci adrenalinę przy podróży chińskim CRH z prędkością, o której w Polsce możemy tylko pomarzyć… :)

(Visited 644 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *