WIĘCEJ niż 10 rzeczy, które mogą Cię zdziwić w Chinach (chociaż niektóre nie powinny) PODSUMOWANIE (część 3)

I-LOVE-CHINA3

www.mn-cnservice.com

19. Poznaj nowe nazwy zachodnich marek

Chińskie nazwy zachodnich marek bez wątpienia spędzają sen z powiek specjalistom od marketingu. Bo o ile wykreowanie dobrej marki we własnym kręgu kulturowym już jest nie lada osiągnięciem, to stworzenie jej odpowiednika w zupełnie obcym języku i kręgu kulturowym stanowi prawdziwe wyzwanie! W dodatku Chiny są przypadkiem szczególnym, gdyż konsumenci przywiązują tu ogromne znaczenie do symbolicznego znaczenia marki, co ma wpływ na ostateczną decyzję o zakupie. Kilka liter może zaważyć o „być albo nie być” firmy i jej powodzeniu sprzedaży. Problem w tym, że chiński język liczy sobie 50 tys. znaków, z czego w powszechnym użyciu znajduje się 5-6 tys., a każdy symbol ma swoją wymowę i wiele znaczeń. Jak więc wykreować swoją markę w Chinach?

IMG_0360

Pierwsza metoda to pozostawienie samego logo i przyjęcie nowej nazwy, odmiennej od oryginału, ale przyjaznej dla konsumenta. Tak postąpiła PIZZA HUT, której nazwa w języku chińskim brzmi „BI SHENG KE” co można je odczytać jako „Gwarancja przyciąga gości”. Podobnie postąpił Heineken, wchodząc na chiński rynek pod nazwą „XI LI”, czyli „Siła szczęścia”. Jednak całkowita zmiana nazwy może sprawić, że marka będzie postrzegana wyłącznie jako krajowa.

PizzaHutChina

www.forbes.com

Drugie podejście to użycie chińskich znaków, które brzmią tak samo lub jak najbliżej oryginału. Tę metodę wybrało Sony, wymawiane przez Chińczyków jako „SUO NI”, co jednak nie ma żadnego sensu, bo oznacza… „poszukujący ksiądz” ;) Trochę lepiej poradziło sobie Audi, którego chińska nazwa „AO DI” oznacza „Wielkie oświecenie”.

daxue-consulting_China_Audi-Chinawww.daxueconsulting.com

Trzecia metoda zakłada, że chińska nazwa będzie miała ten sam sens co oryginalna, ale brzmienie już nie. Przykładem może być General Motors którego chińska nazwa składająca się z czterech znaków oznacza „Silniki ogółem”, ale brzmi zupełnie niepodobnie „TONG YONG QI CHE”. Podobnie postąpił  General Electric – „Elektryczność ogółem” czyta się „TONG YONG DIAN QI”. Wadą tej metody jest utrudniona globalna komunikacja marketingowa.

ge

www.chinacsrmap.org

Ostatnia metoda to tzw. złoty środek, czyli podwójne dostosowanie, kiedy to chińska nazwa jest podobna do oryginału brzmieniem oraz znaczeniem. To metoda najtrudniejsza do zastosowania, ale jednocześnie daje największe szanse na odniesienie sukcesu. Przykładem może być NIKE, której chińska nazwa brzmi „NAAI KEE” i oznacza „Trwałość i wytrzymałość”. Podobną metodę zastosowała Coca-Cola” – po chińsku „KE KOE KE LE”, co oznacza „Radość i smak zabawy” (choć warto wspomnieć, że gdy Coca-Cola pojawiła się w Chinach pierwsze tłumaczenie było niezbyt fortunne i brzmiało „nafaszerowana woskiem kobyła” :))) 

daxueconsulting_China_Coca-Colawww.daxueconsulting.com

A oto inne udane transformacje marek:

BMW – „Drogocenny Koń” (Bao Ma”) – bardzo udany slogan marketingowy, gdyż w w chińskiej kulturze koń kojarzy się pozytywnie, nazwa wskazuje więc na szybkość i trwałość samochodu.

KIA – „Tysiąckilometrowy Koń”

KiaKx3onstandwww.autocar.co.uk

Bank HSBC (Hong Kong and Shanghai Banking Corporation) – „Zebrane Obfitości” („HUI FENG”)

Mariott – „Hotel Dziesięciu Tysięcy Zamożnych Elit”

Carrefour – „Szczęśliwa Rodzina” („JIA LE FU”)

Reebok – „Szybkie Kroki” (RUI BU”)

Colgate – „Ukazujące Wspaniałą Przyszłość”

McDonald’s – „Zboże podczas pracy” („MAIDANGLAO”)

KFC – „Palce Lizać”

la-fi-mo-kfc-chicken-china-yum-20130205-001-e1405970496404www.forbes.com

Starbucks – „Gwiazda” (,,XING BA KE” od chińskiego xing – gwiazda)

Lay’s – „Radosne Rzeczy”

Nie dziwi mnie teraz, że sukcesu w Chinach nie odniósł Peugeot, którego chińska nazwa w południowych dialektach oznacza… „prostytutkę” :)

20. Cyfry mają kluczowe znaczenie

Prawie w całej Europie najgorszą sławą cieszy się trzynastka i to do tego stopnia, że w wielu hotelach nie ma 13-go pietra, a niektóre linie lotnicze pomijają 13-ty rząd. Może wynika to z tego, że trzynastka burzy porządek poprzedzającej ja dwunastki (bo przecież mamy 12 miesięcy, 12 godzin na zegarze, 12 znaków zodiaku czy 12 apostołów). Jednak nasze zabobony bledną w porównaniu z chińskimi przesądami. W Chinach ogromną wagę przywiązuje się do liczb, które mają przypisane konkretne znaczenie: pozytywne lub negatywne, w zależności od tego, do jakiego słowa podobna jest w brzmieniu konkretna liczba.

Za najbardziej pechową uchodzi liczba cztery, której wymowa brzmi łudząco podobnie do słowa „śmierć”. Nikt nie chce mieć czwórki w numerze telefonu, rejestracji samochodu czy adresie. W dni zawierające w dacie liczbę 4 nie podpisuje się ważnych umów, nie wyrusza w drogę, nie zawiera małżeństwa i robi się wszystko, żeby w tym dniu broń Boże nie urodzić dziecka! W hotelach zwykle nie istnieje pokój nr 4, 14 czy 44, a w moim hotelu w Pekinie w ogóle nie było czwartego piętra. Niektóre drapacze chmur w Hong Kongu nie posiadają żadnych pięter, w których zawarta jest cyfra cztery, więc jeśli wysiądziecie na najwyższym poziomie, opatrzonym numerem 50, to może się okazać, że jest to w rzeczywistości…36-te piętro :) Poniżej przykładowy panel od windy w chińskim wieżowcu – zauważyliście, że coś tu się nie zgadza? :)

winda

fot. Brian Scannell/www.andrewbayuk.com

O głęboko zakorzenionym chińskim strachu przed czwórką niech też świadczy fakt, że na tamtejszym rynku Canon wypuścił model aparatu fotograficznego PowerShot G5 bezpośrednio po modelu G3, pomijając „pechowy” G4:)

Jeśli Chińczyk ma wpływ na wybór numeru telefonu, adresu, piętra w budynku mieszkalnym, numeru rejestracyjnego czy konta bankowego, na pewno postara się o to, by znajdowały się w nim 6, 8 i 9. Te bowiem uważa się za szczęśliwe.

Dziewiątka jako najwyższa z cyfr zawsze kojarzona była z cesarzem. Wiele elementów przy szatach cesarskich, bądź w budynkach pałacu powtarza się dziewięciokrotnie. Nieprzypadkowo w Zakazanym Mieście znajduje się 9999,5 pałacowych pomieszczeń, a pałacowe wrota wysadzane są 81 ćwiekami (iloczyn dwóch dziewiątek). Dziewięć brzmi tak samo jak „długowieczny”, a liczba 9999 symbolizuje szczęście i długowieczność.

IMG_8254

Liczba sześć kojarzona jest ze szczęściem i pomyślnością – przynosi szczęście w biznesie. Do szczęśliwych liczb zalicza się też dwójkę, która oznacza parę, a wszystko co podwójne jest pozytywne – jak mówi jedno z chińskich powiedzeń. Firmy często w swoim logo umieszczają dwa takie same elementy, co ma przynieść im szczęście w interesach. Ważne jest także połączenie cyfr, np.163 oznacza „żyć wiecznie”, a 8222 – „bardzo łatwe osiągnięcie pomyślności”.

Za najbardziej pożądaną liczbę uznaje się ósemkę, której chińska nazwa w wymowie przypomina bogactwo, a kształt symbolizuje nieskończoność, co jest równoznaczne z niekończącym się bogactwem, utożsamianym w Chinach ze szczęściem. Tym samym Chińczycy wydaja fortunę, by mieszkać na ósmym piętrze, mieć ósemkę w adresie, numerze telefonu i rejestracji samochodu. Ósmego dnia miesiąca zawierają najwięcej ślubów i podpisują ważne umowy biznesowe. Najchętniej latają też samolotami z ósemką w numerze lotu i wynajmują pokoje hotelowe na ósmym piętrze. W 1988 r. anonimowy przedsiębiorca z Hongkongu zapłacił 641 tys. dolarów za szczęśliwy numer rejestracyjny! Poniżej jeden z chińskich szczęśliwców:

number8chinawww.blog.wiser.com

I gwarantujący powodzenie w biznesie numer telefonu:

Xian-China-Billboard-Lucky-Phone-Number_grande

www.artofsilk.com

Nieprzypadkowo Olimpiada w Pekinie (w której najwięcej złotych medali zdobyli Chińczycy!)  rozpoczęła się ósmego dnia ósmego miesiąca, dwa tysiące ósmego roku (08.08.2008), osiem minut po godzinie ósmej wieczorem.

A skoro już o liczbach mowa – warto przyswoić sobie chińskie gesty liczenia na palcach, co uchroni nas od zabawnych nieporozumień, np. takich, kiedy zamawiając dwa piwa za pomocą gestu złożonego z kciuka i palca wskazującego dostaniecie… osiem butelek, bo gest ten oznacza w Chinach właśnie ósemkę :) Poniżej przydatna ściąga:

cyfry2www.pojechana.pl

21. Poznaj nową astrologię

Chińska astrologia jest narzędziem uniwersalnym, opisującym znaki zodiaku zgodnie ze starożytną wiedzą. Co roku władanie chińskim kalendarzem przejmuje jedno z 12 zwierząt, które dodatkowo przybiera cechy jednego z pięciu żywiołów (ziemia, metal, woda, ogień, drewno). Tym samym pełny cykl chińskiego kalendarza zodiakalnego trwa 60 lat! Co ciekawe, Chińczycy bardzo hucznie świętują swoje 60-te urodziny – jako uczczenie zakończenia pełnego cyklu.

wycinanka2www.margotgra.pl

Chiński Nowy Rok (dosłownie: Święto Wiosny) jest świętem ruchomym i rozpoczyna się pierwszego dnia pierwszego miesiąca księżycowego (czyli drugiego nowiu po zimowym przesileniu) i przypada pomiędzy końcem stycznia a początkiem lutego. To najważniejsze święto dla każdego Chińczyka (można je przyrównać rangą do Bożego Narodzenia na Zachodzie), hucznie celebrowane przez 15 dni. Najważniejszym dniem jest wigilia Nowego Roku spędzana przy suto zastawionym stole w rodzinnym gronie oraz trzy pierwsze dni Nowego Roku, które są wolne od pracy.

Chińczycy świętują Nowy Rok na ulicach miast, gdzie w towarzystwie akompaniamentu bębnów, cymbałów i gongów odbywają się tradycyjne tańce lwów oraz taniec smoka, podczas którego korowód tancerzy podtrzymuje wizerunek bezskrzydłego smoka tworząc niezwykle barwną choreografię. Taniec Smoka jest esencją tego, co najlepsze w chińskiej kulturze i obyczajach. Od wieków Chińczycy obdarzają Smoka czcią i wielkim szacunkiem, gdyż głęboko wierzą, że są jego potomkami.

China-dragon-dance-10m-5joint-6-player-brand-new-dragon-dance-party-celebration-Christmas-festival-chinawww.aliexpress.com

W przeciwieństwie do kultury Zachodu (gdzie smok uważany jest za symbol strachu i wrogości, np. smok wawelski) w kulturze chińskiej jest stworem bardzo pozytywnym, symbolizującym szczęście, potęgę, bogactwo, sprawiedliwą władzę i szlachetność charakteru. Zabawy uliczne trwają do późnych godzin nocnych, a na ulicach króluje czerwień mająca ochronić wszystkich przed złem. Ostatniego dnia obchodów odbywa się tzw. Festiwal Lampionów, który kończy Chiński Nowy Rok.

lantern_festival_2012_by_7immyg-d4oaqsqwww.whizztrip.com/china-lantern-festival/

Jak łatwo zgadnąć, Smok jest najbardziej pożądanym znakiem zodiaku. Popularne przysłowie chińskie głosi, że „Pragnieniem moim jest mieć Smoka”, czyli syna urodzonego w tym znaku. Jednak Smok 2012 roku był wyjątkowy, bo odpowiadał mu żywioł wody, a gdy światem włada Wodny Smok, to woda i ziemia uzupełniają się wzajemnie, co przynosi szczęście wszelkim przedsięwzięciom. Dzieci urodzone w tym czasie mają zapewnioną pomyślną przyszłość. Dlatego też w roku Wodnego Smoka zapanował baby boom – w Chinach urodziło się 16,5 mln dzieci!

dde3cc14823b8b65984fca9bf8fd83f5www.pinterest.com

A skąd wzięło się 12 zwierząt chińskiego horoskopu? Najstarsze źródła chińskiej astrologii sięgają 2637 r. p.n.e.  Wieść niesie, że legendarny Żółty Cesarz wydał przyjęcie dla wszystkich zwierząt, niestety na zaproszenie odpowiedziało tylko 12 z nich. Jako pierwszy dotarł Szczur, po nim Bawół, Tygrys, Królik, Smok, Wąż, Koń, Koza, Małpa, Kogut, Pies i jako ostatnia – Świnia. Zwierzęta, które pojawiły się na przyjęciu otrzymały zaszczyt patronowania  kolejnym latom, zgodnie z kolejnością przybycia. Tak oto powstał chiński zodiak.zodiak

www.foch.pl

A co odróżnia chińską astrologię? Chiński horoskop nie przepowiada się tego, co się wydarzy w przyszłości, ale określa osobowość i predyspozycje. Będąc patronem danego roku, zwierzę (jego cechy i natura) ma ogromny wpływ na przychodzących w tym czasie na świat ludzi. Chińska astrologia odzwierciedla nasz charakter, styl życia, a zwierzęcy patroni pomagają przypisać nam najbardziej odpowiednie role społeczne.

Przy okazji warto wspomnieć, że 8-go lutego 2016 r. rozpoczął się rok Ognistej Małpy, co oznacza, że teraz wszystko może się zdarzyć, bo chińska Małpa jest symbolem nieprzewidywalności. To także znak rozwoju, kreatywności, nieodparta ciekawość oraz energia twórcza. Ognista Małpa zwana jest Małpą, która wspina się na górę. Małpa symbolizuje intelekt i szybkość działania, a góra to potężne wyzwania, jakie Małpa napotka na swojej drodze. Dlatego wydarzenia w tym roku będą istotne dla losów świata…

22. Parasol to podstawa!

Przyglądając się chińskiej ulicy uważny obserwator może dojść do jednego wniosku: w Chinach codziennie pada! Skąd to przypuszczenie? Bo nieodłącznym elementem chińskiego krajobrazu jest duża ilość parasolek. Jednak wcale nie z powodu permanentnej pory deszczowej lecz… słońca, bo lato jest postrachem Chińczyków! Podczas gdy my smażymy się na plaży na czekoladowy brąz, Chinki nawet w pochmurny dzień skrywają się pod parasolami. Dlaczego? Bo w Chinach, podobnie jak w całej Azji, panuje kult jasnej, białej skóry.

IMG_8516

Najbardziej pożądana jasna europejska karnacja jest obiektem wielu westchnień miejscowych kobiet. Opalenizna kojarzy się z prowincją, pracą w polu i niższą pozycją społeczną, dlatego Chinki bardzo dbają o to, żeby ich skóry przypadkiem nie musnęło słońce. Z tego też powodu w słoneczne dni Chinki nie rozstaja się z parasolką, a czasem nawet z rękawiczkami, grubymi czarnymi getrami bądź rajstopami. W efekcie zrobienie zdjęcia bez jakiegoś jaskrawego parasola w tle jest mało prawdopodobne :)

IMG_8181

IMG_8144

IMG_8801

IMG_7821

Warto wspomnieć, że niemal wszystkie kremy do twarzy i ciała zawierają składniki wybielające skórę. A jeśli planujecie w Chinach jakiś intratny biznes – solarium z pewnością nie będzie trafionym pomysłem ;)

23. Toalety publiczne są… „zbyt publiczne”

Chińskie toalety to zupełnie osobny rozdział. Dla kogoś przywiązanego do zachodniego stylu życia toalety w Chinach mogą stanowić poważny dyskomfort, gdyż publiczna toaleta okazuje się czasem… „zbyt publiczna” :) W miejscach obleganych przez zachodnich turystów  zdarza się wersja „western”, czyli z muszlą klozetową, choć standardem będą te „na narciarza” (z dziurą w podłodze). Za to z dala od ruchu turystycznego… no właśnie! Jeśli mamy pecha – trafimy do toalety bez ścianek działowych, tylko z dziurami w podłodze umieszczonymi w szeregu obok siebie… Skorzystanie z takiej toalety wymagałoby chyba jedynie desperacji z powodu niecierpiącej zwłoki potrzeby…

Na szczęście nie miałam aż tak ekstremalnych doznań, niemniej publiczna toaleta w bocznej uliczce w Szanghaju wprawiła mnie w gigantyczne osłupienie… Na oko niby wszystko było w porządku – szereg kabin oddzielonych od siebie metalowymi ściankami, ale za to w środku… Oto w podłodze znajdował się kanał, który stanowił wspólną i otwartą rurę kanalizacyjną dla wszystkich boksów… Sami popatrzcie…

20150716_171429

Nie muszę chyba dodawać, że w takim przybytku należy najpierw sprawdzić kierunek przepływu wody w kanale i zająć kabinę na jego szczycie, w przeciwnym razie… no cóż, będziemy mieć przegląd wszystkiego, co w ten kanał wpadło…

I jeszcze dobra rada – miejcie przy sobie chusteczki higieniczne, bo mimo, że Chiny są ojczyzną papieru toaletowego, to dziś jest to zdecydowanie towar deficytowy…  

24. Posłuchaj chińskiego disco polo ;)

Miłośnicy gatunku z pewnością będą zaskoczeni, gdy nagle w jakimś szanghajskim zaułku usłyszą chińską wersję „Majteczek w kropeczki” :) Bo oto znany discopolowy zespół Bayer Full ma w Chinach miliony fanów, a do tego kontrakt na 67 milionów płyt!

przeboje-po-chinsku-b-iext32037828www.empik.com

Skąd ten sukces? Ponoć w drodze powrotnej z koncertów w Australii Bayer Full zatrzymał się na chwilę w Hongkongu, a lider zespołu wyruszył w miasto powitać nadchodzący akurat chiński Nowy Rok. W jednym z klubów chwycił za gitarę i zaśpiewał chińskiej publiczności hit polskich wesel, rozdając przy okazji kilka swoich płyt. Szybko zapomniał o tym wieczorze, gdy niespodziewanie otrzymał maila z wiadomością, że jego piosenki robią furorę w chińskich dyskotekach, a Chińczycy chętnie nawiązaliby z nim współpracę! Oswajanie się z chińską melodyką zajęło piosenkarzowi prawie pół roku. Część piosenek to wierne tłumaczenie z polskiego, ale niektóre teksty trzeba było gruntownie pozmieniać, stosownie do mentalności Chińczyków.

Przeciętny Chińczyk nie potrafi wskazać Polski na mapie, ale zapytany, z czym mu się kojarzy, odpowiada ponoć: Chopin i… Baj Fu! – bo tak brzmi chińska nazwa zespołu, co oznacza „człowiek dający szczęście i dobrobyt” :)

25. Powitaj witającego kota ;)

W Chinach na każdym rogu natkniemy się na tajemniczego kota z uniesioną łapką. Maneki-Neko (z japońskiego: witający kot) jest niemal wszędzie: przy wejściu do domów, biur, restauracji, hoteli i sklepów. Figurki siedzącego kota, z krótkim ogonkiem i stojącymi uszami, są szczególnie popularne w Japonii, Chinach i Tajlandii. Azjatycki kot szczęścia  przypomina  rasę bobtail, ale legenda głosi, że Maneki-Neko jest wcieleniem Kannon – bogini miłosierdzia, litości i płodności.

Zgodnie z tradycją podniesiona lewa łapka oznacza zaproszenie dla klientów i gości, natomiast prawa łapka zaprasza pieniądze i szczęście. 

kot

Kolor Maneki-Neko też ma znaczenie: trójkolorowy kot zapewnia szczególnie dużo szczęścia i bogactwa. Biały oznacza czystość i niewinność, a czarny, popularny wśród kobiet, odstrasza demony i dręczycieli. Złoty kot sprowadza bogactwo, czerwony odpędza choroby, a różowy przyciąga powodzenie w przyjaźni i miłości.

kot3

fot. www.luckymanekineko.files.wordpress.com

Uniesiona łapka kota przypomina powitanie, lecz tak naprawdę jest to figurka kota myjącego pyszczek. Z tradycji japońskiej (i chińskiej) pochodzi przesąd, że jeśli kot myje sobie pyszczek, to zacznie padać. Przeczuwanie przez koty zmian pogody tradycja przeniosła na „zbliżanie się gości”, stąd gest mycia pyszczka powiązano z gestem witania gości.

A dlaczego kot macha łapką skierowaną w dół? Otóż w Japonii gest przywołujący kogoś wygląda dokładnie odwrotnie, niż w krajach europejskich – jest wykonywany dłonią z palcami skierowanymi do dołu, nie ku górze. Niektóre koty są nawet zasilane bateriami i wtedy „same” machają łapką na powitanie :) I jeszcze ciekawostka – rysunkową wersją Maneki-Neko jest postać „Hello Kitty“.

Hmmm…. może jednak warto postawić przy wejściu takiego kota, by zapewnić sobie szczęście, fortunę i powodzenie w miłości? :)

***

Tym wpisem kończę podsumowanie mojej podróży do Chin. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do zobaczenia tego fascynującego kraju, którego atmosferę genialnie oddaje Aleksandra Świstow, dziennikarka i pasjonatka podróży, autorka bloga „pojechana.pl” oraz książki „Laowai w wielkim mieście. Zapiski z Chin” (polecam!): „Chiny nie są dobrym miejscem do pozbywania się uprzedzeń. Dla osoby zamkniętej na odmienność podróż to Chin do skok na głęboką wodę ze związanymi rękami. Chiny to nie rurki z kremem, nie pączek w maśle. Chiny to suszone szczury i kurze łapki. Chiny to też tysiące przecudownych potraw, smaków o jakich Ci się nawet nie śniło, ale żeby do nich dotrzeć trzeba przejść chrzest kulinarnych wpadek i pomyłek, kaczych stóp, zup z ptasich głów i sfermentowanego tofu” (…) ALE: „Jeśli jesteś otwarty na odmienność kulturową i nowe doświadczenia, podróż po Chinach będzie na pewno niezwykłą przygodą pełną niezwykłych miejsc, uśmiechów napotkanych ludzi i niepowtarzalnych smaków, zapachów i form (…). Pełną zagadek, których chęć rozwiązania będzie cię utrzymywała w stanie przyjemnej ekscytacji, pełną niuansów kulturowych, których zrozumienie będzie cię napawało ogromną satysfakcją, pełna niezwykłych historii, opowiadając które będziesz wprawiać znajomych w zdumienie. (…) Bo przecież o radość poznawania i odkrywania (również siebie) chodzi w podróżowaniu”…

***

(Pierwszą i drugą część wpisu znajdziesz TUTAJ oraz TUTAJ)

(Visited 1 963 times, 1 visits today)

2 komentarze do “WIĘCEJ niż 10 rzeczy, które mogą Cię zdziwić w Chinach (chociaż niektóre nie powinny) PODSUMOWANIE (część 3)

  • 9 lipca 2016 at 22:27
    Permalink

    Pani blog jest naprawdę genialny! :) Jadę w tym roku do Dubaju i do Chin i dowiedziałam się wielu bardzo ciekawych rzeczy dzięki Pani postom :) I aż jeszcze bardziej nie mogę się doczekać moich dwóch wyjazdów :) Mam takie pytanie – czy przed wyjazdem do Chin szczepiła się Pani na malarię? I jak to było z komarami – bardzo źle? I jak to jest w Dubaju z ubieraniem się? Widziałam, że pisała Pani, że nie jest rzadkim widok kobiet ubranych skąpo. Czy krótkie spodenki przejdą w Dubaju? (krótkie w sensie do kolan) I sukienki również do kolan? Czy lepiej wziąć długie spódnice do kostek?
    Pozdrawiam :)

    Reply
    • 10 lipca 2016 at 19:48
      Permalink

      Witam i dziękuję za miłe słowa :)
      Co do Chin – zagrożenie malarią występuje raczej w południowej części kraju, a ja dojechałam tylko do Szanghaju. W tej części Chin, którą zwiedzałam problem komarów w ogóle nie istniał. Przy okazji – nie ma szczepionki na malarię, jako profilaktykę stosuje się środki odstraszające komary (najlepiej miejscowe, bo polskie są za słabe), ewentualnie zapobiegawczo przyjmuje się leki przeciwmalaryczne.
      Co do Dubaju – w ZEA, podobnie jak w innych krajach muzułmańskich, niestosowne jest pokazywanie zbyt dużo ciała – można narazić się na niechętne spojrzenia czy wręcz zwrócenie uwagi. Najlepiej ubierać się w luźniejsze ubrania zasłaniające ramiona i kolana. Koszulka z rękawkiem i spodenki do kolan będą ok. Długa spódnica również będzie mile widziana (byle nie była przezroczysta ;)
      Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu wrażeń :)

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *