Święto Loi Krathong, czyli Noc Świętojańska po tajsku

Jest taka noc w Tajlandii, kiedy wszystkie rzeki, kanały i zbiorniki wodne zamieniają się w świetliste ogrody. Tego magicznego wieczoru Tajowie ubrani w odświętne stroje przybywają nad brzegi akwenów, by puścić na wodę kolorowe, świecące łódeczki. W podzięce za deszcz, dobre zbiory i z nadzieją na przebłaganie wodnych duchów…

Loi Krathong jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej melancholijnych świąt obchodzonych w Tajlandii. Termin święta określa się według kalendarza księżycowego. Uroczystość przypada zawsze podczas pełni księżyca, w dwunastym miesiącu lunarnego kalendarza tajskiego (najczęściej w listopadzie).

Miałam to szczęście, że Loi Krathong (które w ubiegłym roku świętowano 14-go listopada) zastało mnie w Tajlandii, i to w samym Bangkoku! Dzięki temu mogłam na żywo obejrzeć barwny spektakl rozgrywający się nad rzeką Chao Phraya, ukwieconą setkami dryfujących stateczków rozświetlających mrok i tworzących iście baśniową scenerię… Niestety, ze względu na żałobę narodową po śmierci króla (który zmarł zaledwie miesiąc wcześniej) nie było to tak huczne, jak zazwyczaj, widowisko.

Jak obchodzi się święto Loi Krathong?

Nazwa Loi Krathong oznacza dosłownie „spławianie dratewek” („loi” – znaczy „płynąć”, „unosić się”, a „krathong” to mała tratwa, łódeczka). I rzeczywiście, istotą obrzędu jest puszczanie na wodę rozświetlonych łódeczek (krathongów). Tajowie wierzą, że w tratewkach kryje się magiczna moc odpędzania złego losu. Krathongi to także forma symbolicznych przeprosin dla bóstw rzecznych.

Skąd wzięło się to święto?

Tradycja święta Loi Krathong sięga do pradawnych wierzeń hinduistycznych. Aby zapobiec monsunowym powodziom, a jednocześnie podziękować za deszcz, który zapewnia obfite zbiory ryżu, trzeba było udobruchać duchy wodne i boginię wód – Mae Khongha oraz boginię ryżu – Mea Bhosop. Jednocześnie należało prosić o wybaczenie za wszystkie złe uczynki, jakie ludzie ciągle wyrządzają wodom. Przez wieki z tej tradycji wykształciło się Loi Krathong – tajskie Święto Światła.

Przygotowanie krathongów

Łódeczki tradycyjnie wykonane są z plastra pnia drzewa bananowego, do którego przymocowuje się dekoracyjnie ułożone liście bananowca.

Bazę może stanowić także styropian albo przyjazne środowisku ciasto chlebowe, które później, po rozpuszczeniu, stanie się pokarmem dla ryb.

Gotowa baza jest bogato przystrajana kwiatami. Najpopularniejsze są fioletowe orchidee, biały jaśmin i żółte piwonie. Na udekorowany krathong przymocowuje się świeczkę, kadzidełka, niekiedy monetę, żywność, a nawet coś osobistego, np. włosy. Gotową łódeczkę spuszcza się na wodę.

Krathongi robi się samemu albo kupuje. Na wiele dni przed świętem sprzedają je wszystkie okoliczne targowiska. Przed wiekami krathongi były po prostu zwykłymi łódeczkami z liści, dziś to prawdziwe dzieła sztuki. Aż trudno uwierzyć, że te wszystkie misternie zdobione cudeńka są robione ręcznie!  W wielu miastach odbywają się także konkursy na najpiękniejszy albo najbardziej oryginalny krathong.

Spławianie krathongów

Po zapadnięciu zmroku odświętnie ubrani Tajowie gromadzą się nad brzegami akwenów i uroczyście spychają swoje tratewki na wodę. Tej uroczystej chwili towarzyszy krótka modlitwa i chwila zadumy…

Symbolika święta Loi Krathong

Puszczanie krathongów to metaforyczne oczyszczenie duszy z wszelkich złych emocji, jakie nagromadziły się w ciągu ostatniego roku. Zapalona świeca symbolicznie spala wszystko to, czego chcemy się pozbyć, a kadzidełko oczyszcza atmosferę. Krathongi powoli odpływają w dal wraz ze wszystkimi naszymi troskami, gniewem i problemami…

Tak długo, jak to tylko możliwe należy podążać wzrokiem za kołyszącą się na wodzie łódeczką. Zgodnie ze starym tajskim przysłowiem: im dłużej można dostrzec płomień świecy, tym szczęśliwszy będzie przyszły rok…

Tradycją święta Loi Krathong stało się także puszczanie lampionów, które unosząc się wysoko na wietrze zabierają ze sobą wszystkie przeciwności losu, dzięki czemu kolejny rok można przywitać bez smutków i zmartwień, z nadzieją na lepszą przyszłość…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *