Z wizytą u plemienia Padaung (Długie Szyje)

Zwiedzanie północnej Tajlandii to okazja, by odwiedzić górskie plemiona północy. Wśród nich znajdziecie najsłynniejszą grupę etniczną, bo chyba każdy słyszał o kobietach noszących mosiężne pierścienie. Zapraszam Was do wioski plemienia Padaung, którego mieszkanki szczycą się najdłuższymi szyjami na świecie!

Plemiona zamieszkujące górzyste tereny północnej Tajlandii nie stanowią jednolitej grupy etnicznej. Różnią się niemal wszystkim: językiem, strojem, religią i tradycjami. Ich liczebność szacuje się na 500-800 tys. Co je łączy? Wszystkie przywędrowały do Tajlandii uciekając przed głodem, wojną, represjami i dyskryminacją w swoich krajach: Birmie, Chinach czy Tybecie. W Tajlandii odnalazły schronienie przed reżimem, ale pogardzane przez Tajów z nizin wędrowały w góry na północy kraju, by tam prowadzić koczowniczy tryb życia w odległych od cywilizacji wioskach. Dziś jest to jeden z najbardziej zróżnicowanych kulturowo i etnicznie regionów na świecie.

Ludność utrzymywała się z uprawy ziemi, a także z produkcji opium, która została zakazana w latach 80-tych XX w. Na przestrzeni lat przybysze zaczęli asymilować się z Tajami, zatracając swoje tradycje. By chronić ich dziedzictwo państwo utworzyło dla nich odrębne wioski, będące namiastką dawnego, plemiennego życia. Jednocześnie Tajowie bardzo szybko się zorientowali, że egzotyczna kultura i orientalne stroje przyciągają rzesze spragnionych wrażeń turystów z całego świata…

Tajski rząd uznaje sześć większych plemion: Akha, Karen, Hmong, Mien, Lahu oraz Lisu, gdy tymczasem Instytut Badań nad Plemionami w Chiang Mai wyróżnia dziesięć plemion i jeszcze dziesięć mniejszych podgrup etnicznych.

Gdzie je spotkać?

Górskie plemiona zamieszkują rejony trzech prowincji: Mae Hong Son, Chiang Mai oraz Chiang Rai. Ja odwiedziłam wioskę Huay Pu Keng, w prowincji Mae Hong Son, tuż przy granicy z Birmą.

AKHA

Plemię jest spokrewnione z ludem Hani z chińskiej prowincji Yunnan. Co ciekawe, posiada swój własny język, ale nie ma on formy pisanej. Akha są animistami, wierzą w moc duchów, przyrody i praktykują kult przodków, co wiąże się z odprawianymi obrzędami, także ze składaniem ofiar ze zwierząt.

Plemię wyróżnia się wspaniałym strojami noszonymi przez kobiety. Ciemne kaftany, spódnice i getry są ozdobione haftami i koralami, a nakrycia głowy srebrnymi świecidełkami i wstążkami.

Dużym zaskoczeniem może się okazać czarny uśmiech, który nie jest efektem zaniedbania higieny jamy ustnej ale.. żucia betelu. Roślina, będąca czwartą najpopularniejszą używką na świecie, ma właściwości orzeźwiające i lecznicze, a ubocznym skutkiem jej zażywania jest barwienie zębów na czarno. Jednak dla kobiet z plemienia Akha to wyznacznik ich piękna – im czarniejszy mają uśmiech, tym są atrakcyjniejsze dla swoich mężczyzn. Co kraj, to obyczaj :)

KAYAW (Wielkie Uszy)

Grupa etniczna z odłamu plemienia Karenów. Plemię wywodzące się z Birmy  za najbardziej święte miejsce na ciele człowieka uważa uszy, a właścicielki dużych uszu uznawane są za wyjątkowo pociągające. Stąd też płatki uszu wyciągane są przez specjalne kolczyki-obręcze, które z upływem lat wydłużają płatek małżowiny. Oprócz kolczyków, powiększających uszy do monstrualnych rozmiarów, kobiety noszą także mosiężne obręcze deformujące łydki.

PADAUNG

Najpopularniejsza grupa etniczna zaliczana do Kayanów, kolejnego z plemion ludu Karenów wywodzącego się z Birmy, znana na całym świecie jako „Długie Szyje”. Głównym elementem tradycyjnego kobiecego stroju są miedziane obręcze zawijane wokół szyi.

Pierwsze obręcze zakłada się dziewczynkom około piątego roku życia, a z upływem lat systematycznie dodawane są kolejne, aż do 25 pierścieni  w wieku 25 lat. Waga takiego naszyjnika może dochodzić nawet do 10 kg!

Popatrzcie na wskazanie wagi!

W Birmie tradycja noszenia tych ozdób wymiera, a kobiety z obręczami nazywa się je pogardliwie „padaung”, czyli „długie szyje”.

Skąd wziął się zwyczaj noszenia przez kobiety miedzianych obręczy na szyi?

Dokładnie nie wiadomo, choć istnieje wiele różnych legend i hipotez. Jedna z nich głosi, że zwoje metalu chroniły kobiety przed atakami tygrysów, które zawsze rzucały się do szyi swojej ofiary. Według innej, obręcze nakazali kobietom nosić ich mężowie, żeby przestały być atrakcyjne dla innych mężczyzn. Kolejna wersja mówi, że kobiety noszące tradycyjne obręcze składają hołd smoczycy o imieniu Naga, posiadaczce długiej i pięknej szyi, która była matką plemienia.

Dlaczego kobiety mają takie długie szyje?

Wbrew pozorom noszenie obręczy nie powoduje wydłużenia kręgów szyjnych, co jednoznacznie wykazały badania rentgenowskie. Ozdoby uciskają jednak ramiona, co po wielu latach powoduje obniżenie obojczyków i deformację klatki piersiowej w taki sposób, że szyja wydaje się nienaturalnie dłuższa.

Czy noszenie obręczy jest niebezpieczne?

Według powszechnej teorii, noszenie obręczy tak bardzo osłabia kręgi szyjne, że po ich zdjęciu kobieta może złamać sobie kręgosłup. Jednak nie jest to prawdą – dowodem są kobiety, które, w ramach protestu przeciwko wykorzystywaniu ich jako atrakcji turystycznej, zdecydowały się na zdjęcie ozdoby – bez żadnych tragicznych konsekwencji.

Niemniej jednak, przy dużej ilości zwojów, utrudnione jest wykonywanie zwykłych czynności dnia codziennego, a swoboda ruchu jest mocno ograniczona. Problemem staje się nawet spożywanie posiłków – kobiety mogą wkładać do ust jedynie małe porcje jedzenia, a pić przy użyciu słomki.

Pierścienie wbijają się w kark, ranią skórę, uciskają obojczyki… Ja przymierzyłam je jedynie na krótką chwilę (zauważcie, że są o połowę krótsze!), a już poczułam ich ciężar!

Co oznaczają żółte malunki na twarzach kobiet?

Wzory wykonane są pastą produkowaną z drzewa thanakha (tanaka) rosnącego w centralnej Birmie i stosowaną tam od 2 tys. lat. Najbardziej tradycyjne malunki to kółka i wzór liścia. Pasta chroni przed promieniami słonecznymi, ma właściwości nawilżające oraz stanowi rodzaj makijażu.

KONTROWERSJE

Odwiedziny w wiosce wzbudziły we mnie mieszane uczucia i nie do końca byłam pewna, jak powinnam się zachować. Cała wioska wyglądała jak skansen zaaranżowany dla turystów. Nie widać tu mężczyzn, oni nie mają gościom nic do zaoferowania. W częściowo otwartych dla gości domkach siedziały uśmiechnięte kobiety, sprzedawały swoje rękodzieła (a także pamiątki „made in China”) i cierpliwie pozowały do zdjęć… Miałam wrażenie, że fotografuję ludzi wystawionych na pokaz niczym w ludzkim zoo…

W głowie kłębiło mi się mnóstwo pytań: czy górskie plemiona są zmuszane są przez rząd do pozostania na północy Tajlandii, by przyciągać jak najwięcej turystów? A może za obopólną zgodą i w pełni świadomie zarabiają w ten sposób na życie?

Faktem jest, że w 2008 r. UNHCR (Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców) wyraził zaniepokojenie tym, że kobietom Padaung utrudnia się opuszczenie turystycznych wiosek. Ponoć od tamtej pory ich sytuacja bardzo się poprawiła.

Z drugiej strony, gdyby nie turyści gotowi zapłacić za bilet wstępu, górskie plemiona przestałyby kultywować swoje tradycje – nosić ludowe stroje, zakładać na szyję mosiężne obręcze, a ich dziedzictwo odeszłoby w niepamięć. Warto też wspomnieć, że plemiona mieszkające w rezerwatach mają zagwarantowane wsparcie finansowe i żywność, a połowę dochodu z turystyki i całość ze sprzedaży pamiątek mogą zachować dla siebie. Tutejsze kobiety nie muszą ciężko pracować w polu, wystarczy że siedzą na progach chat i pozują do zdjęć uszczęśliwionym turystom. Więc może nie jest to do końca takie złe?…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *